Kalendarz
Styczeń 2014
P W Ś C P S N
« gru   lut »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  
Archiwum

Szkoła i duchy.

Za swoją największą porażkę uważałam jeszcze do niedawna brak wykształcenia. Jak pisałam wcześniej zrezygnowałam ze szkoły w 4 klasie liceum ogólnokształcącego. Wtedy, paręnaście lat temu liceum miało jeszcze te 4 lata, bo nie było gimnazjum. Właściwie jedyną, ale najważniejszą przyczyną była choroba. Jak miałam normalnie chodzić do szkoły, skoro bałam się wychodzić z domu? Lęk zdominował całe moje życie i nie było mowy o dokończeniu edukacji. Już dwa lata wcześniej były pewne niepokojące symptomy, które powinny mi dać do myślenia. Nie pamiętam już, dzięki komu zaczęłam wtedy chodzić do psychologa, ale odbyłam kilka wizyt. Odkryłam po latach, że miałam wtedy założoną normalną kartę psychiatryczną, ale ani razu nie widziałam się z psychiatrą, tylko właśnie z psychologiem, chociaż chodziłam do Poradni Zdrowia Psychicznego, o czym zresztą nie miałam pojęcia. Na mój stan psychiczny tamtego czasu miała wpływ choroba babci, a później jej śmierć, i inne problemy domowe( rodzice mówili coś o rozwodzie ). No i słabo mi szło w szkole. A właściwie wydawało mi się, że słabo mi idzie. Owszem oceny miałam średnie, ale jak na to liceum nie były złe. Tylko że ja zawsze byłam za ambitna, już w podstawówce musiałam mieć najlepsze oceny, nawet nie wiem za bardzo po co. Tak jakbym chciała sobie tymi ocenami coś udowodnić, a może zrekompensować.  Liceum było dla mnie lekkim szokiem, szczególnie poziom, jaki wyznaczali tu nauczyciele. Mógłby ktoś zapytać, po co w takim razie tam poszłam, skoro tak naprawdę nie byłam super zdolna, tylko pracowita. Nie miałam po prostu innego pomysłu na siebie, na swoje życie, nie wiedziałam kim chcę zostać. Właściwie jedyne , co wiedziałam to to, że nie umiem nic innego poza uczeniem się. I chyba także dlatego trafiłam do tego psychologa. Był też pewien powód, którego do końca nie rozumiem. Otóż w tamtym czasie zmarł wujek, który przed lat opuścił dom rodzinny i przestał się z kimkolwiek z rodziny kontaktować. Szczególnie odczuła to jego mama, a moja babcia, u  której mieszkaliśmy. I po śmierci tego wujka, którego ledwo pamiętałam, miałam takie wrażenie, że czuję czyjąś obecność w mieszkaniu, szczególnie wieczorami. Byłam przekonana, że to on przyszedł pożegnać się z domem. Ale dlaczego moja babcia nie miała takich odczuć? Nie wiedziałam tego, ale może miało to związek z moją wrażliwością, trochę przesadną i naiwną. Jeszcze dziś pamiętam, że leżąc w łóżku odczuwałam obecność drugiej osoby za plecami, czasem jakbym widziała jakieś ledwo zarysowane kształty, tak przez mrugnięcie oka. Nawet mogłabym przysiądź, że byłam świadkiem przesuwających się samoistnie drzwi. Ale może to była tylko moja wyobraźnia albo rozpoczynająca się choroba psychiczna? Jednak nigdy później, nawet będąc zdiagnozowaną, nie miałam takich widzeń. Nie jestem raczej wierząca, ale tamte chwile z przeszłości dają mi dużo do myślenia. Ale wracając do tematu, odbyłam tylko kilka wizyt u pani psycholog, podczas których sama nie wiedziałam, czego ja chcę. Na początku miałam badania psychologiczne, z których jasno wynikało, że mój rozwój jest jak najbardziej w normie. Różne tematy poruszałyśmy, bo chodziłam do gabinetu z mamą, ze specjalistką, i ona też o różnych rzeczach mówiła, ale ja dalej byłam zagubiona. I w końcu jakoś tak się stało, że przestałam chodzić na spotkania, a może to był właśnie błąd. Często się nad tym zastanawiam i nie umiem sobie odpowiedzieć na pytanie, czy kontynuując spotkania skończyłabym normalnie szkołę z moją klasą. Teraz to już nie ma znaczenia, ale trochę mam żal do samej siebie, być może za grzech zaniedbania. Może to ja sama dopuściłam do sytuacji, że w tej ostatniej klasie, a nawet parę miesięcy wcześniej choroba się pojawiła i nie pozwoliła mi na tamten moment zdobyć upragnionego, co prawda tylko średniego, wykształcenia. Po roku próbowałam ponownie podjąć naukę, w nowej, maturalnej klasie, ale już pierwszy dzień spowodował u mnie atak paniki i zrezygnowałam. Jednak jak mówi mądre przysłowie: „Na naukę nigdy nie jest za późno”. Ale o tym kiedy indziej.

25 Odpowiedzi na Szkoła i duchy.

  • ~Rrzemlik mówi:

    Pamiętaj aby się nie poddawać:D Bd czytał blooga:D

  • ~Megi. mówi:

    Nie możesz się poddać, najważniejsze jest to żeby spełniać marzenia, one są najcenniejsze w życiu :) zapraszam do mnie :) http://megi-czyli-caly-moj-swiat.blogspot.com/

  • ~Lala mówi:

    Ja również rzuciłam szkołę dzień przed maturą, przygotowywałam się pilnie przez całe 4 lata technikum, wybralam 5 przedmiotów 4 na poziomie rozszerzonym i dzień przed maturą wyszłam ze szkoły i zapomniałam wrócić ;) zdałam rok później z dużo mniejszym stresem ;) za Ciebie też 3mam kciuki pozdrawiam i mam nadzieję że odwiedzisz mojego bloga odswiezonego po 3 długich latach nieobecności

    0
    Ps. Co do duchów to Ja choć wierząca nie jestem, wierzę ;) Jednak o tym kiedy indziej

    http://www.czerwcowej.blog.Onet.pl

  • ~Alex. mówi:

    Poruszające jest to co piszesz, przykro mi że nie udało Ci się ukończyć szkoły jeśli naprawdę jesteś pracowita i masz predyspozycje do tego by się dobrze uczyć. Poniekąd mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że identyfikuje się z Tobą i Twoją sytuacją. Ja także przeżywam lęki co do ludzi i otoczenia ale nigdy nie byłam u psychologa, studiuję i próbuję tym walczyć. Trzymam kciuki, bądź silna.

    • sloneczko010981 mówi:

      Zachęcam do skorzystania z porady psychologa jednak, bo uważam, że to dużo pomaga. Jednak wybór należy do Ciebie. Trzymaj się!

  • ~Jasio mówi:

    Co sądzisz o http://technoblogeu.blogspot.com/?m=0 ? :)
    Też zaczołem ze swoim blogiem informacyjnym co o nim myślicie ?

  • ~wilk mówi:

    wszystko bedzie ok głowa do góry

  • ~Joanna K mówi:

    Musisz pamietac o jednym: wartosc czlowieka nie mierzy sie iloscia swiadectw czy dyplomow, wartosci czlowieka nie odda tez tytul naukowy. Z biegiem lat zdajemy sobie sprawe ze nie zalatwilismy pewnych spraw, z przyczyn czesto od nas niezaleznych sprawy potoczyly sie jak potoczyly.
    Jesli czujesz ze nieukonczenie liceum jest Twoja personalna porazka, wez sie w garsc, zbierz sily i udowodnij sama sobie ze potrafisz! Jest tyle mozliwosci nauki np e-learning, wiele szkol srednich daje mozliwosc nauki przez internet. Pozdrawiam Cie serdecznie.
    (przepraszam za brak polskiej czcionki).
    Joanna

  • Najważniejsze, to się nie załamywać i dążyć do upragnionego celu. ;)

  • szymonekr mówi:

    Super wpis:) Zapraszam Serdecznie do mnie:) mojego bloga założyłam dziś więc potrzebuję gości:)http://milosc-123.blog.pl/

  • ~elficzka82 mówi:

    Witam,to jest mi tak bardzo bliskie,sama rzuciłam szkołę wymarzoną,wyśnioną,z powodu lęków.
    Teraz szukam w sobie siły by dokończyćco zaczęłam…wierzę w to że się uda.

  • Nie-Realna mówi:

    Moje ataki nieuzasadnionej niczym paniki pojawiły się pod koniec zeszłego roku szkolnego. Przez wakacje nasilały się na tym,że 1 września wchodząc do szkoły cała się trzęsłam, serce biło mi jak szalone, a ja miałam wrażenie, że świat rozmywa mi się przed oczyma i zaraz zemdleję, upadnę, umrę. Pierwsze miesiące były istną katorgą. Każdego dnia wracałam z potwornym bólem głowy i tym przeświadczeniem, że zemdleję i umrę. Staram się z tym walczyć. Ciągle staram, ale sama. Nie ufam nikomu. Nie chcę nikomu o powiedzieć, że mam problem. Zresztą, nawet wspominając przyjaciołom, zignorowali to. Bo osoba, która tego nie doświadczy, nie ma pojęcia jakiej rangi to jest problem. Ostatnio na trochę to się uspokoiło. Ale nie na długo. Wróciło kilkakrotnie silniejsze i doświadczył tego mój chłopak, który chyba też nie do końca zdawał sobie z tego sprawę. Każdego dnia wstaję z nadzieją, że to po prostu minie, że to pokonam… No bo kto jak nie, skoro to moje demony? Nie wiem, czy kiedykolwiek się przełamię, żeby zacząć o tym mówić i pójść do specjalisty. Chyba dopóki mnie ktoś tam nie zaciągnie, to sama nie pójdę, tym bardziej, że samych lekarzy się boję.

    Dużo siły życzę i motywacji do działania. Pozdrawiam serdecznie :)

    • sloneczko010981 mówi:

      Zachęcam Cię jednak do skorzystania z porady, jeśli nie psychiatry, to chociaż psychologa. To pomaga, wiem, co mówię. Nie męcz się sama, to nie ma sensu. Pozdrawiam serdecznie!

  • Nie-Realna mówi:

    A jeszcze co do samej obecności kogoś „stamtąd”… Też czasami mam wrażenie, że nie jestem sama w domu. Ale co najgorsza, to tylko wzmaga moje ataki paniki… Ostatnio nawet do tego stopnia, że bałam się wyjść z własnego łóżka…

  • ~Pata mówi:

    Ciekawie piszesz, masz dobry przekaz i dobre są te wpisy. Będę zaglądała. Zapraszam też do siebie. Trochę inna tematyka, ale może wpadnie Ci w oko coś :)

  • ~Lena mówi:

    Sorry, ale wykształcenie ogólne jest raczej nieprzydatne. Dobrze byś zrobiła, gdybyś poszła na zajęcia, gdzie mogłabyś rozwijać jakieś swoje zainteresowania i szukać pracy, w której mogłabyś wykorzystać swoje zainteresowania. Jak powiadają starożytni Grecy „Jeśli zarabiasz na tym co lubisz, nigdy nie będziesz musiał pracować” czy jakoś tak.

    Mnie rodzice zmusili na pójście na studia, więc wybrałam Edukację Artystyczną. Jeśli jednak miałabym pracować w wymarzonym zawodzie, najpierw musieliby mnie posłać do liceum plastycznego (kończyłam ogólniak gdy otwierali plastyka) a potem na kurs rysunku. Bo tak to jest, że człowiek najpierw powinien wiedzieć co chce w życiu robić (czym dzielić się z ludźmi), a potem planować swoją ścieżkę edukacji. Inaczej czujesz, że jesteś w zupełnie niewłaściwym miejscu.

  • każdy z nas przed czymś ucieka

  • ~katolik mówi:

    Prawda o świecie nie jest łatwa do przyjęcia, bo nasza duma ludzka nie pozwala nam przyznać się nawet przed samym sobą do tego, że być może całe życie żyliśmy w błędzie.
    Mnie się udało wyjść z błędu, dlatego polecam prawdę objawiona przez Boga i ostrzegam przed piekłem, do którego ludzie wpadają jak rzęsisty deszcz.
    Czy wiesz w jakich czasach żyjemy?
    http://tradycja-2007.blog.onet.pl/

  • ~Anna mówi:

    Sama z lęków nigdy nie wyjdziesz. Ukorzeniają się nie wiadomo kiedy. I nic nie pomoże mówienie: weź się w garść. To nie działa. Szukaj psychologa klinicznego, behawiorysty, w razie potrzeby on skieruje Cię do psychiatry i będą ze sobą współpracowali. Efekt nie będzie natychmiastowy, ale przyjdzie dzień, że sama, bez lęku, wyjdziesz z domu. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>