Kalendarz

Październik 2017
P W Ś C P S N
« lis    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Archiwum

moje życie w moich rękach

Trzeba się brać za siebie.

No i, niestety, stało się. Miałam nadzieję, że w tym roku będzie inaczej i przetrwam wiosnę, a właściwie przedwiośnie, bez problemów. Tak dobrze się ostatnio czułam, miałam tyle energii i zapału do nauki, bo jak pisałam gdzie indziej, chciałam w końcu teraz zdawać maturę. Ale przyszło załamanie i to tak niespodziewane, nagłe. Któregoś dnia po prostu obudziłam się i stwierdziłam, że nic nie ma sensu, moje życie jest bezsensowne i ogólnie ja się nie nadaję do niczego, a już na pewno nie do matury. Sądziłam początkowo, że to tylko chwilowe, że mi szybko przejdzie, ale myliłam się. W takich razach zawsze zastanawiam się co jest nie tak i szukam przyczyn. Leki mam dobrze dobrane, problemów w domu z najbliższymi żadnych, jakieś tam małe problemy na zewnątrz może i są, ale nie na tyle istotne, żeby sobie z nimi nie poradzić. Więc co się dzieje? Tylko dwie sprawy przychodzą mi na myśl, wiosna i matura. Który to już raz odchorowuję zmianę pory roku nawet nie pamiętam. Tylko ma się ku wiośnie albo ku jesieni, a ze mną koniec – lęki, depresja, zero wychodzenia z domu, panika co jakiś czas, płacz. A że jeszcze ta matura nade mną wisi, to nie ma się co dziwić, że świruję. Zresztą nie tylko ja, bo wiem z obserwacji, że często wiosną albo jesienią szpitale psychiatryczne są pełne. Nie wiem czym to można tłumaczyć, można coś jest wtedy w powietrzu? Muszę coś z tym zrobić, tak nie może być, że rozsypuję się co pół roku. Postanowiłam jeszcze raz przełożyć egzaminy, ale nie będę próżnować przez ten czas. Jeśli nastrój nie podniesie się za jakiś czas, to idę na wizytę lekarską, może zdecyduję się na oddział dzienny, gdzie jest, może nie rewelacyjna, ale zawsze jakaś,  pomoc psychoterapeutyczna. I muszę w końcu znaleźć jakiegoś sensownego psychologa, na razie mam na celowniku dwie osoby, które mogą być dobre. Jeden to mężczyzna i może to jest właśnie rozwiązanie, bo nigdy nie miałam do czynienia z panem w tym fachu. Może będzie miał jakieś inne podejście niż kobiety, choć ogólnie nic do kobiet – psychologów nie mam, jedna nawet bardzo mi pomogła. Biorę się za siebie, nie ma na co czekać, bo inaczej życie mi przeleci przez palce, a ja nawet nie zauważę.