Kalendarz

Czerwiec 2017
P W Ś C P S N
« lis    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Archiwum

niewdzięczność

Czasem potrafię być niewdzięczna.

Ostatnio zastanawiałam się, czy nie powinnam przypadkiem unikać ludzi, bo mogę czasem nieświadomie powiedzieć lub zrobić coś, co ich zrani. Albo też mi się wydaje, że ich ranię i potem cierpię z tego powodu. Przemyślenia te dopadły mnie po miłym dla mnie wydarzeniu, podczas którego świetnie się bawiłam. Niestety zdarza się często, że takie przyjemne chwile mogę odchorowywać i tak było i tym razem. Dodatkowo taką kroplą, przelała czarę był mały remont w łazience, który musiał u nas przeprowadzić tato mojego chłopaka. Konkretnie chodziło o wymianę jednej rzeczy. Chciałam sama poszukać fachowca, ale mieszkanie nie jest nasze, mamy je udostępnione dzięki uprzejmości znajomej rodziców mojego partnera i dlatego jego ojciec uważa, że on sam najlepiej wszystko zrobi, jeśli jest taka potrzeba. Czasem mnie to denerwuje, bo nie czuję się jak u siebie. Chciałabym mieć jakiś wpływ na to mieszkanie, póki tu przebywam, ale cóż – nie będę się kłócić. Do czego dążę? Otóż właśnie podczas tego małego, że go tak nazwę, remontu, zdałam sobie sprawę z jednej ważnej kwestii – jestem bardzo niewdzięczną osobą. Nie mogłam już znieść tamtego dnia tego całego zamieszania, więc uciekłam na ławkę przed blok i solidnie sobie popłakałam. Wkurzałam się, że tato mojego partnera tak długo już u nas jest, że tak wolno i pedantycznie działa, że nawet jak coś skończy, to 5 razy się temu przygląda i jeszcze poprawia, że nawet sprząta po sobie, oczywiście długo i dokładnie. Tak myślałam o tym i w pewnej chwili poczułam na siebie złość i pretensję do moich myśli. No bo co z tego, że on jest taki flegmatyczny, skoro jednak robi wszystko dobrze i dokładnie, kupi wszystkie potrzebne części i nie chce za to zapłaty? Zamiast cieszyć się, że mamy w pobliżu taką „złotą rączkę”, to ja narzekam. Chyba zgłupiałam do reszty. Muszę zmienić moje nastawienie do takich osób jak tato mojego Aniołka. Bardziej docenić ich zalety, a nie zwracać zbytniej uwagi na wady. No cóż, niektórzy są trochę flegmatyczni. To mnie jakoś tak strasznie denerwuje, a przecież ja też nie jestem demonem szybkości. Ostatnio mój psychopedagog stwierdził, że jestem połączeniem choleryka i sangwinika. To mnie zaciekawiło, bo bardziej uważałam się za flegmatyka lub melancholika. Czyżby osobowość mi się zmieniała? Może to efekt tego, że jednak obecnie jestem bardziej samodzielna i samowystarczalna. Pewnie terapia i leki też robią swoje. Rzeczywiście, gdy mam dobry dzień, potrafię być szybka i działam energicznie. Może bez przesady, ale jednak. I chyba dlatego trochę mam problem z osobami, które „mają czas”, nie spieszą się, często się spóźniają. Dla mnie to lekceważenie mojej osoby, nie dostrzegam tego, że ktoś po prostu tak funkcjonuje i taki jest. Przyda mi się więcej tolerancji, a i nerwów będę mniej tracić. Nie mogę kogoś skreślać tylko dlatego, że, według mnie, jest za wolny. Nawet bowiem, gdy nie ma niesamowitej energii, może mieć inne ważne zalety, takie jak dokładność i staranność. Teraz to wiem i cieszę się elegancką łazienką. Aż mi głupio, bo przez te moje nastroje i nerwy, nawet nie podziękowałam za ten trud, jaki ojciec chłopaka włożył w to, aby nam się wygodniej mieszkało. Muszę to nadrobić.